KIEŁBASA CZY IGRZYSKA

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, to tradycyjnyokres składania sobie życzeń zdrowia, pomyślności, powodzenia, spełnienia marzeń. Zastanawiamy się również, co nas czeka w Nowym Roku, będzie lepszy, czy gorszy do poprzedniego. Odpowiedź na to pytanie zależy od wielu czynników i trudno udzielić jednoznacznej prognozy, trafnej dla każdego indywidualnie.

Można się pokusić o prognozy bardziej generalne. Tutaj można przewidzieć pewien kierunek zdarzeń. Już pół roku mija, jak obniżono służbom mundurowym wysokość pensji za dni, kiedy przebywa się na zwolnieniu lekarskim. Wydawało się, że znaleziono narzędzie dyscyplinowania, ale jak to w życiu była, akcja rodzi reakcję.

To, co nieopłacalne dla państwa, okazuje się niezłym interesem dla ubezpieczycieli. Na rynku powstała oferta ubezpieczenia się od skutków zwolnienia lekarskiego. Część policjantów korzystając z tej propozycji, świadomie, czy też nieświadomie, przeoczyła fakt, że przystąpienie do ubezpieczenia jest równoznaczne z wstąpieniem do stowarzyszenia, a to, zgodnie z ustawą o Policji wymaga niezwłocznego powiadomienia przełożonego. Faktem jest, że chyba spora część policjantów nie dopełniła tego obowiązku. Zastanawia tylko, dlaczego strona służbowa dość skrupulatnie ustala, ilu policjantów skorzystało z tej oferty ubezpieczenia i czy będą podejmowane dalsze kroki dotyczące tej problematyki. Rodzi się też pytanie czy tak intensywnie będzie sprawdzane członkostwo w stowarzyszeniach łowieckich, działkowców, hobbystów, wędkarzy, kolekcjonerskich i innych, ale to temat innego rozważania.

Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której do ubezpieczenia przystępuje duża część funkcjonariuszy. Nie będę opisywał mechanizmu, ale biorąc pod uwagę fakt, że „Polak potrafi", można stworzyć w pewnych warunkach system, w którym korzystanie ze zwolnień lekarskich będzie wręcz „dochodowe".

Trzeba, bowiem pamiętać, że pieniądze pochodzące z oszczędności za zwolnienia powinny trafiać do tych policjantów, którzy realizują obowiązki za swoich nieobecnych kolegów, i tak się dzieje w dużej liczbie jednostek. Jeśli zatem „dochodzeniowiec" idzie na zwolnienie i jego sprawy przejmuje kolega, powinien otrzymać „zaoszczędzone pieniądze", o ile nie ma przeszkód formalnych. A co jeśli nie są wypłacane? Mam nadzieję, że takich jednostek nie ma.

Na pewno ważnym elementem tego roku będą wybory, zarówno prezydenckie jak i parlamentarne. Jest zrozumiałe, że teraz wszyscy będą kochać wyborców i przekonywać wszystkich i wszędzie, jak bardzo są ważni. Generalnie elektorat można pozyskiwać w dwojaki sposób. Albo obietnicami wyborczymi zwanymi popularnie „kiełbasą wyborczą", albo „igrzyskami". Ta pierwsza metoda jest znana i chyba przez wszystkich rozumiana. Wystarczy wyborcy coś obiecać. Może to być wybudowanie basenu na osiedlu, albo autostrady do domu teściowej, albo o zgrozo, można również obiecać podwyżki zarobków. Tak, tak, wiem, że dziś słowo podwyżka kojarzy się z wyższym czynszem, droższą energią lub wodą, ale w roku wyborczym czasami i takie obietnice występują. Różnica jest taka, że podwyżka energii, czynszu, jest pewna, natomiast obietnica podwyżki zarobków jest bytem bliżej nieokreślonym, mglistym, prawie jak Yeti. Wszyscy wiedzą, że istnieje, ale od wielu lat nikt jej nie widział. Na szczęście taka obietnica ma również zalety. Jest miła dla ucha, wprawia nas w dobry nastrój, pobudza naszą fantazję (ile to dostaniemy), no i oczywiście przez kilka miesięcy stanowi obowiązkowy punkt wszystkich rozmów, co zdecydowanie poprawie relacje międzyludzkie w społeczeństwie. Tak jest do czasu, kiedy się okaże, że z uwagi na kryzys nie będzie podwyżki (zarobków, bo pozostałe będą, z niewiadomych powodów im kryzys nie szkodzi). Ten sposób pozyskiwania elektoratu należy szanować. Oprócz rozbudzonych na krótką metę oczekiwań, nie niesie negatywnych skutków. Nawet zwiększone spożycie alkoholu w okresie, kiedy się okazuje, że podwyżek zarobków nie będzie, oznacza większe wpływy do budżetu państwa z tytułu akcyzy na alkohol, a zatem też jest pozytywnym zjawiskiem.

Drugi sposób to „igrzyska dla mas".
W zamierzchłych czasach w prymitywny sposób stosował to cesarz rzymski, rzucając chrześcijan lwom na pożarcie. Dziś nikt nikogo nie rzuci lwom na pożarcie, ale mechanizm jakby pozostał. Tyle, że dzisiaj robi się to subtelnie, w „białych rękawiczkach". Co zatem należy zrobić? Na początek trzeba poszukać „złego". Musi to być ktoś, kto ma więcej od innych, no bo jeśli ma więcej to na pewno jest to niesprawiedliwe i „my" coś z tym zrobimy, jeśli nas wybierzecie. Korzysta się tutaj z naszej cechy narodowej, cieszy nas, kiedy komuś coś się zabiera, oczywiście pod warunkiem, że to nie mnie się zabiera. No więc znajdujemy „złego" i ustalamy, dlaczego ten „zły" jest taki zły. Należy przy tym pamiętać, że powód jest obojętny, w sumie chodzi tylko o to, aby zabrać coś „złemu", bo to zawsze jest dobre. Możemy więc wskazać, że zły dostaje 100% za dni kiedy jest na l-4, a przecież inni maja tylko 80%. Możemy też wskazać, ze średnia emerytura „złego" jest o 25% wyższa od innych (procent wymyślone na potrzeby artykułu), a tak nie może być!!! Trzeba tą nadwyżkę zabrać „złemu". Możemy głośno się zastanawiać, dlaczego „zły" ma inną metodologię obliczania wysokości emerytury? Przecież to niedopuszczalne! Jednak hitem ostatnich dni jest temat tzw. „trzynastek" oraz nagród uznaniowych. Miedzy świętami a Nowym Rokiem, w jednym z ogólnopolskich programów telewizyjnych wystąpił Ykspert (Ykspert to osoba tak mądra jak 10 ekspertów razem wziętych i koniecznie pisana przez duże „Y"). Otóż ten pan (wstyd to przyznać) stwierdził, że tzw. „trzynastka", czy też nagrody uznaniowe to przeżytek. On nigdy czegoś takiego nie dostał i nie rozumie, jak coś takiego może być wypłacane. I choć może to dziwnie to zabrzmi, to rzeczywiście akurat w tym względzie ma rację. Dla przykładu w Anglii policjant dostaje w ciągu roku „gołą" pensję. Kiedy pytam angielskiego policjanta ile zarabia, to podaje mi zawsze roczny zarobek brutto. I faktycznie, nic więcej nie dostaje. Niestety, nie oznacza to że mamy lepiej. Jest pewien mały haczyk. Tzw. poziom życia w danym kraju i siła nabywcza waluty. Nie będę wspominał o wysokości odprawy emerytalnej dla policjanta w Anglii, bo to może niebotycznie podnieść nam ciśnienie. Otóż generalnie uważam, że powinniśmy poprzeć pomysł zlikwidowania „trzynastek", nagród i co tam jeszcze, ale ... Skoro porównujemy się do krajów zachodnich to proszę o zarobki na poziomie policjanta z Danii bądź Norwegii. Pan Ykspert zapomniał wspomnieć o różnicach w poziomach życia, pewnie przez nieuwagę przeoczył również, że zarobki w naszym kraju w sposób zdecydowany odbiegają od wysokości zarobków w innych krajach, że o sile nabywczej pensji nie wspomnę. Ale cóż, w końcu nie chodzi o merytoryczną dyskusję, ale znalezienie „złego". Potem należy sprawdzić jak opinia publiczna zareaguje, że w jej szeregach jest „zły". W tym celu w zaprzyjaźnionych mediach ukazują się artykuły (na przełomie grudnia 2014/stycznia 2015 był to artykuły prasowe, w Internecie, audycje telewizyjne), jaki to „zły" jest zły, i że należy mu zabrać. Jeśli odzew społeczny jest zadawalający to pozostaje już tylko przystąpić do realizacjo zbożnego dzieła, czyli zabrania „złemu". Może to zbieg okoliczności, a może nie, ale ostatnio tym „złym" bardzo często są służby mundurowe. W roku wyborczym głos każdego wyborcy się liczy. Mam nadzieję, że bardziej opłacalne będzie rozdawanie „kiełbasy wyborczej" niż organizowanie igrzysk. Czego wam i sobie w nadchodzącym 2015 roku życzę.

kamani

Zaloguj się, by skomentować

Zaloguj

Cron Job Starts