A po co nam te prawa człowieka (w Policji oraz IPA)? Wyróżniony

  • Napisane przez  Jacek Węgrzyn

Prawa i wolności człowieka to wartości moralne, gwarantowane coraz liczniejszymi i bardziej szczegółowymi umowami międzynarodowymi oraz w konstytucjach wielu państw. Nie da się ich kupić, nie można się ich zrzec. Współcześnie, w życiu jednostek i narodów oraz państw, mają znaczenie nie do przecenienia. Realny stosunek państwa do nich jest jednym z najbardziej kardynalnych kryteriów jego oceny. Muszą się pojawić zawsze tam, gdzie zachodzi relacja między państwem (poprzez jego organy i funkcjonariuszy) a człowiekiem. Niezależnie od tego, czy to jego obywatel, czy cudzoziemiec przebywający na terytorium nielegalnie.

W odniesieniu do policji jako całości oraz poszczególnych funkcjonariuszy, kwestie praw człowieka są postrzegane z trojakiej perspektywy. Policja ma chronić praw człowieka, ma również ich przestrzegać a sam funkcjonariusz policji jest też podmiotem praw człowieka.

Policja jest jedną z ważniejszych instytucji w państwie, od funkcjonowania których zależy strzeżenie praw człowieka. Wyraźnie wynika to z art. 1 ust 2 Ustawy o Policji (tekst jednolity Dz. U. 2020, poz. 360), który postanawia, że do podstawowych jej zadań należy „ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra”. Dopiero w następnym punkcie jest mowa o „ochronie bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania”. To charakterystyczne a zarazem symboliczne odwrócenie priorytetów nastąpiło po wielu dziesiątkach lat już na samym początku transformacji. Dodajmy do tego, że podstawą prawną zadań policji są również prawo UE oraz umowy i porozumienia międzynarodowe, których stroną jest Polska (art. 1 ust. 3 Ustawy o Policji), co dotyczy m.in. zwalczania przestępczości transnacjonalnej. W praktyce będzie to oznaczało, że przeciwdziałając przestępczości jednocześnie chronimy prawa człowieka, gdyż niemal każdy czyn zabroniony przez prawo jest zakwestionowaniem czyjegoś prawa człowieka. Tak jak czyny przeciwko zdrowiu i życiu kwestionują prawo do zdrowia i prawo do życia, przeciwko mieniu – prawo własności, przeciwko wyborom - prawa wyborcze, przeciwko środowisku – prawo do nieskażonego środowiska a handel ludźmi – godność ludzką i człowieczeństwo. Ujawnia się w ten sposób, może nie dla wszystkich oczywisty, ale bardzo ścisły związek między zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości a prawami człowieka.   

Niezbędne jest też zapewnienie elastycznego i rozumnego podejścia do ochrony praw człowieka. Jeśli zatem do policji należy skuteczna ochrona pokojowego i legalnego zgromadzenia oraz jego uczestników (np. przed kontrmanifestacją), co stanowi realizację prawa zgromadzeń, to w następstwie jego przekształcenia się w zgromadzenie nielegalne, ulegną zmianie zadania policji. Będą bowiem polegały na wezwaniu do rozejścia się i ewentualnie rozpędzeniu demonstrantów oraz zapewnieniu bezpieczeństwa osobom postronnym i mieniu, z możliwością użycia wszystkich środków prawem przewidzianych.

Ścisłe przestrzeganie praw człowieka jest koniecznym i logicznym uzupełnieniem funkcji ochronnych. Wszelkie działania policji oraz czynności służbowe funkcjonariuszy muszą bezwzględnie mieć wyraźną podstawę prawną i zawierać się w jej granicach (zasada legalizmu) a samo prawo powinno odpowiadać pewnym wartościom moralnym oraz wymogom formalnym (standardy). Stosowane środki muszą przejść test proporcjonalności (współmierność względem zagrożenia i uprawnionych celów do osiągnięcia oraz zminimalizowanie uciążliwości). Inaczej trzeba mówić o przekroczeniu kompetencji lub niedopełnieniu obowiązków (przestępstwo nadużycia władzy) i naruszeniu praw człowieka jednocześnie. Właściwie każda czynność taka jak legitymowanie, zatrzymanie, kontrola osobista lub przeszukanie osoby, przeszukanie pomieszczenia, czy użycie jakiegokolwiek środka przymusu bezpośredniego a w ostateczności broni palnej, mniej lub bardziej, ingeruje w sferę praw człowieka i niesie ze sobą ryzyko naruszenia tych praw. Jeżeli np. kontynuuje się podsłuch telefoniczny poza okres, na który została przez sąd udzielona zgoda, mamy do czynienia nie tylko z naruszeniem przepisów prawnych ale również z pogwałceniem prawa do prywatności. Czasami mamy do czynienia ze współwystąpieniem przestrzegania i ochrony w jednej sytuacji. Jeśli dwóch funkcjonariuszy przesłuchując podejrzanego torturuje go (nie przestrzegają praw człowieka) a trzeci biernie się temu przygląda (nie chroni praw człowieka), wszyscy naruszają prawo. Obowiązkiem tego trzeciego jest powstrzymanie kolegów i natychmiastowe powiadomienie przełożonego; w innym razie staje się współwinnym. Jakakolwiek solidarność zawodowa jest tu absolutnie nie na miejscu. W ostatnich latach liczba tego rodzaju dramatycznych przypadków niestety wyraźnie wzrosła (zob. sprawa Stachowiaka).

Ostatni aspekt dotyczy podmiotowego traktowania samego funkcjonariusza. Wydawałoby się, że ze względu na zasadę równości, będzie dysponował on identycznymi prawami i wolnościami jak osoby nie pozostające w podobnym stosunku służbowym wobec państwa. Jest jednak inaczej. Jego prawa muszą doznać pewnego uszczuplenia w zakresie, który jest niezbędny do zapewnienia dyspozycyjności funkcjonariusza a w rezultacie zagwarantowania państwu koniecznej sprawności. Nowoczesne państwo wymaga, by funkcjonariusze policji, którzy mają służyć całemu społeczeństwu byli apolityczni i nie mogli prowadzić jakiejkolwiek działalności politycznej, w tym, co bardzo istotne, nie mogli być przez rządzących wykorzystywani w celach o wyraźnie takim charakterze. W warunkach polskich nie mogą starać się o mandat posła lub senatora. Nie mogą być członkami partii politycznych. Z chwilą przyjęcia do służby takie członkostwo ustaje a możliwości te otwierają się dopiero z momentem zwolnienia z niej. Praktyka może od tego modelu jednak znacznie odbiegać. Dzisiejsza Polska jest niechlubnym przykładem. I pomyśleć jak niewiele czasu wystarczyło aby tę polityczną neutralność sprowadzić do farsy. Członkostwo w organizacji albo stowarzyszeniu międzynarodowym lub zagranicznym jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu zezwolenia komendanta głównego Policji (lub upoważnionego przełożonego). W odniesieniu do stowarzyszeń krajowych działających poza służbą wystarczy poinformowanie przełożonego. Podejmowanie poza służbą zajęć zarobkowych wymaga pisemnej zgody przełożonego. Zabronione jest również wykonywanie czynności lub zajęć nie dających się pogodzić z obowiązkami wynikającymi z Ustawy o Policji albo podważającymi zaufanie do policji. Na funkcjonariuszu ciąży obowiązek składania oświadczeń o stanie majątkowym, włączając majątek wspólny (przy nawiązywaniu lub rozwiązywaniu stosunku służbowego albo stosunku pracy, corocznie i każdorazowo na żądanie przełożonego). Planowany wyjazd zagraniczny, nie licząc poruszania się w ramach UE, na dłużej niż 3 dni wymaga powiadomienia bezpośredniego przełożonego. Wprawdzie funkcjonariuszom przysługuje wolność zrzeszania się w związkach zawodowych (a nie jednym jak do niedawna) ale nie mają prawa do strajku. Poza powyższymi ograniczeniami, nie ma żadnych powodów, by funkcjonariuszowi nie przysługiwały pozostałe prawa i wolności człowieka. Pamiętać też trzeba, że role w jednostkach policji są zmienne; można być przełożonym i wówczas wobec podwładnego reprezentujemy państwo (możemy naruszyć czyjeś prawa człowieka) a innym razem sami jesteśmy podwładnymi (i to nasze prawa człowieka mogą być naruszone). Wszelka dyskryminacja (np. ze względu na orientację seksualną), również mobbing w wielu postaciach, stanowią naruszenie praw człowieka (okazją jest manipulowanie przy grafikach służb, awanse, nagrody czy przydział spraw). Sam poznałem smak mobbingu w końcowym okresie pełnienia funkcji pełnomocnika komendanta głównego Policji ds. praw człowieka a zwłaszcza po zwolnieniu z niej, rzekomo z powodu zakończenia programu Rady Europy.

Zaprezentowane wyżej trzy komponenty mają na siebie wzajemny wpływ i stanowią jedną nierozerwalną całość. Przypominają system naczyń połączonych, w którym jakiekolwiek zachwianie równowagi wewnętrznej natychmiast przyniesie negatywne konsekwencje dla służby policji i następnie społeczeństwa oraz państwa. Funkcjonariusz, któremu własne państwo nie zapewnia właściwej ochrony i bezpieczeństwa prawnego, ekonomicznego, socjalnego oraz dobrostanu psychicznego nie będzie w stanie poprawnie wykonywać swych obowiązków nakierowanych na ochronę i przestrzeganie praw i wolności osób z jakimi ma do czynienia. Do takich wniosków, generalnie rzecz biorąc, doszliśmy już 20 lat temu na paneuropejskiej konferencji „Funkcjonariusz Policji jako podmiot praw człowieka”, która odbyła się w Międzynarodowym Centrum Szkoleń Specjalistycznych Policji w Legionowie. Okazją do jej przeprowadzenia była 50 rocznica podpisania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jak się później okazało, pośród bardzo wielu podobnych przedsięwzięć przeprowadzanych wówczas w całej Europie, była jedyną, na której taką tematykę podjęto, słusznie uznając te zagadnienia za niedostrzegane i wyraźnie zaniedbane. Uczestnikami byli przedstawiciele 11 państw oraz wielu organizacji międzynarodowych i krajowych (ONZ, Interpolu, Rady Europy, Amnesty International, Transparency International, International Police Association, European Law Enforcement Co-operation, European Network of Policewomen, Association of European Police Colleges, Komitetu Helsińskiego, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Danish Centre for Human Rights. Konferencję organizowałem w ramach funkcji pełnomocnika komendanta głównego Policji ds. praw człowieka - koordynatora programu Rady Europy „Policja a prawa człowieka 1997 – 2000” (zainteresowanych szczegółami odsyłam do sprawozdania z konferencji zamieszczonego w Przeglądzie Policyjnym nr 1 (61) z 2001 r.).

Stan jaki obecnie mamy w Polsce w wyżej przedstawionych sferach (ochrona, przestrzeganie i podmiotowość funkcjonariuszy) jest oceniany przez niezależne i często międzynarodowe instytucje jako wysoce niezadowalający i wymagający poprawy. Z tych i innych względów nie jesteśmy już zaliczani do demokratycznych państw prawnych.

A wydawało się, że będzie normalnie, gdy już w 1990 r. jako pierwsi w szkolnictwie policyjnym w Polsce mieliśmy w Wyższej Szkole Policji Zakład Prawa Międzynarodowego i Ochrony Praw Człowieka. Kiedy we współpracy z prof. Zdzisławem GALICKIM, wieloletnim ekspertem Rady Europy i członkiem Komisji Prawa Międzynarodowego Zgromadzenia Ogólnego ONZ skonstruowaliśmy i wykładaliśmy całkowicie nowy przedmiot „Międzynarodowe aspekty działalności policji”, zawierający wieloaspektowe elementy praw i wolności człowieka, uwzględniające praktykę policyjną. Kiedy wspólnie z Radą Europy organizowaliśmy konferencje międzynarodowe o takiej tematyce. Kiedy współpracowaliśmy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka (w tym z prof. Andrzejem RZEPLIŃSKIM, późniejszym prezesem Trybunału Konstytucyjnego) a mimo różnych punktów siedzenia, punkt widzenia mieliśmy jeden. Kiedy spotykaliśmy się na kolejnych zjazdach absolwentów Szkoły Praw Człowieka Fundacji Helsińskiej. Kiedy trzeba było od podstaw, bez żadnego doświadczenia, opracować koncepcję i organizować pracę, nie na stanowisku jak to jest dzisiaj, ale „na funkcji” pełnomocnika ds. praw człowieka. Pełniłem ją od grudnia 1998 do stycznia 2001 bez żadnej taryfy ulgowej, równolegle do obowiązków wykładowcy. Kiedy opracowywaliśmy wyjątkowy przewodnik po wartościach i prawach człowieka w policji w Europie „Policing in a Democratic Society – Is your Police Service a Human Rights Champion ?” (w ramach Joint Informal Working Group on Police and Human Rights) wydany w Wiedniu w 2000 r., przetłumaczony następnie m.in. na j. polski. Przeniesienie standardów Rady Europy do praktyki polskiej było w okresie przedakcesyjnym warunkiem sine qua non członkostwa w UE.

Standardy praw i wolności człowieka nieobce są również International Police Association. W art. 2 statutu międzynarodowego znajdziemy wyraźne odwołanie się do zasad Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 r., spośród których specjalnie został potraktowany zakaz tortur mający w przypadku służb porządku prawnego, w tym policji, szczególną wagę. Trzeba przypomnieć, że sama deklaracja, będąc przykładem miękkiego prawa międzynarodowego, jest zobowiązaniem pozaprawnym (tzw. przedprawem), aczkolwiek ze względu na długotrwałą praktykę z pewnością stała się elementem zwyczajowego (niepisanego) prawa międzynarodowego. Przywołanie wspomnianej deklaracji jest jak najbardziej zasadne, gdyż jest ona pierwszym i powszechnym aktem międzynarodowym na świecie zawierającym katalog najbardziej podstawowych praw i wolności człowieka. Jeżeli jednak na zagadnienie popatrzeć z perspektywy upływu czasu okaże się, że jest też aktem daleko niewystarczającym, ponieważ potrzeby w tej dziedzinie cały czas się zmieniają a współcześnie umów międzynarodowych praw człowieka, stanowiących twarde zobowiązania prawne, nie brakuje. Dlatego w Luksemburgu w 1994 roku na pierwszym kongresie światowym (odbywały się wówczas co trzy lata), w którym jako sekcja mogliśmy uczestniczyć składałem propozycję wniesienia do statutu międzynarodowego poprawki uwzględniającej intensywny rozwój prawa międzynarodowego w tej dziedzinie. Nie spotkała się ona wówczas ze zrozumieniem ale zachowuje aktualność po dzień dzisiejszy. Zastrzeżenia podobnej natury można mieć również do statutu Interpolu.

Zasada niedyskryminacji, także równości, znajduje ucieleśnienie w art. 13 statutu międzynarodowego, według którego członkostwo stowarzyszenia jest dostępne bez względu na różnice w stopniu policyjnym, stanowisku, płci, rasie, języku i religii. Obecnie wyliczenie to można byłoby uzupełnić np. o pochodzenie społeczne i orientację seksualną. Z celów stowarzyszenia można natomiast wyinterpretować zasady pokojowego współistnienia oraz solidarności zawodowej (art. 7). Pewne znaczenie ma motto „Servo per Amikeco” wyrażone w art. 3. Dla porównania, podobne („Fraternitas”) znajdziemy w European Police Association, o wiele młodszej o bardzo podobnych założeniach i celach organizacji międzynarodowej.

Jacek Węgrzyn

Cron Job Starts